• Wpisów:37
  • Średnio co: 30 dni
  • Ostatni wpis:2 lata temu, 17:36
  • Licznik odwiedzin:3 339 / 1158 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
 
Troszkę mnie nie było, bo nie miałam dostępu do internetu ani czasu na dodanie postów. Dieta tak pięknie się zwaliła. Teraz wiem, że cheat day to bardzo zły pomysł. Wytrącasz się z diety, widzisz jak cudowne jest życie bez niej i nie chcesz na nią wracać. Tak właśnie czuję się w tym momencie. Nie ważyłam się, bo to było bez sensu. Nie wiem kiedy się teraz zważę, w sumie to mam gdzieś ile ważę.

Kalorie: ok 1600
Aktywność: 6,9km spaceru z kijami

Nie mam zamiaru rezygnować diety i od poniedziałku na nią wracam. Pewnie bym zrezygnowała, gdyby nie fakty:
1 za rok studniówka
2 mam 18 w tym roku
3 niedługo wakacje
4 mam kilka 18 w tym roku i chcę ładnie wyglądać
Dlatego mam zamiar wrócić do diety, Tym razem chcę wytrwać 27 dni bez cheat dayów, zwalonych dni i takich rzeczy. Zwalony dzień to ten, gdy łączna ilość kcal będzie >1500. Łagodnie i powoli będę żyć na diecie. Nie śpieszy mi się z utratą wagi. Dosyć lubię moje ciało, jedyne czego nie akceptuję to nogi. Mam zamiar do maja być sobie na delikatnej redukcji oraz ćwiczyć gdy tylko będę mieć czas.

Stay strong xx





Edit Jednak ok.1700 kcal
  • awatar HBaldwin: żyjesz!! Nie mogę Cię znaleźć na tt : ( Jak Ci idzie dieta? Co u Ciebie?
  • awatar Mała czarna ✯: Gdzie jesteś kochana?! :*
  • awatar Mała czarna ✯: Ja od zawsze byłam na nie jeśli o cheat day chodzi. :D Nie lepiej zrobić cheat meal np. raz w tygodniu? No i niezłą masz motywację, dasz radę :*
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (6) ›
 

 
Czytam wasze wpisy i czuję taki wstyd dzisiejszym dniem, że to masakra. Bilans chyba sobie odpuszczę, bo serio... Kalorie w kosmos duże. Wszystko to wina mojego uzależnienia od słodyczy. Gdy tylko mam okazję, to je jem. I w dodatku nawet nie miałam dziś ochoty pilnować tych kalorii. Dzięki temu mam dziś pół fast. Chyba się już przyzwyczaiłam do tego, że czasami nie jem nic od godziny 11/12

Aktywność spoko, znów pochodziłam z kijami. Tyle, że dzisiaj to w ekstremalnych warunkach. I śnieg padał i deszcz padał, był moment gdy grad padał, a ja przez las spacerkiem. Takiego doświadczenia jeszcze nie miałam. Dobrze, że mam sportową kurtkę, chociaż nie przemokłam.

Powinnam jakoś tak wrócić do mojej ładnej diety z stycznia, ale w ten weekend to jeszcze nie możliwe. Jutro wbija O. i na pewno będziemy jeść słodycze. A w sobotę jadę w odwiedziny do mojej cioci i dziadka. Oczywiście zawsze tak jest, że ciocia musi pochwalić się swoimi zdolnościami cukiernia, więc będą z 3/4 ciasta. To nie tak, że muszę ich spróbować, ale ona za mną i tak nie przepada, a gdy nie chwalę jej wypieków to staje się jeszcze gorsza. No i kocham jej ciasta, więc pewnie też spróbuję. Może w niedzielę będzie lepiej, ale nie pokładam w tym dniu ogromnej nadziei.

Stay strong xx




  • awatar Gość: a najsmieszniejsze jest jak się jedna z drugą pocieszają i dopingują a i tak nic z tego nie wychodzi młahahahahahahahaha uhuhuhuhuhuhuhuhuh jajajajajajajajakakakakakakakakakahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahaha
  • awatar Gość: oj głupie babska, najpierw na nowy rok takie wasze idiotyczne ale jakże mocne postanowienia błahahahaha dieta, ćwiczenia i jakież wtedy są wybuchy entuzjazmu hahahaha ale wystarczy tłusty czwartek i wasze głupie i nierealne postanowienia biorą w łeb błahahahahahahahahahaha jajajajajajahahahahahahahahahaha uhuhuhuhuhuhuhuhuhuhu ehehehehehehehehehehehe ale mi się z was chce śmiać hahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahaha
  • awatar HBaldwin: Nie przejmuj się :) U mnie też dużo słodkiego a mimo to spadek wagi! Czasami nasze ciała czegoś takiego potrzebują, jeszcze wrócisz do idealnie zdrowej diety! Najważniejsze to się nie karać za chwile słabości ;)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (7) ›
 

 
Bilans:
Ś: owsianka cynamonowo-kakaowa z sosem malinowym, pieczywko chrupkie z polędwicą
2Ś: kawa kakaowa z mlekiem
O: 2 bułki z nasionami dyni i serkiem śmietankowym
K: twarożek z śmietaną i "dżemem: żurawinowym, 3 kromki pieczywa chrupkiego
Razem 1289
Aktywność 7,5km nordic walking

Nordic walking, czyli te chodzenie z kijami to moja miłość. Jedyny sport, który mogę uprawiać i nie od czuwać w tak dużym stopniu kolana. Jestem w stanie przejść 7km prawie bez bólu, ale gdy idę na spacer bez to po 2km ledwo chodzę... Tym bardziej się cieszę, że to znalazłam i mogę coś ćwiczyć.

Stwierdzam, że moje humory niszczą wszystkich dookoła wliczając po części mnie samą... Raz jest dobrze raz jest źle, sama nie umiem się w tym połapać. Współczuję O. , bo ona serio próbuje to zrozumieć. Bardzo o mnie dna i troszczy się, więc tym gorzej się czuję, że ją okłamałam. Dodatkowo przychodzi do mnie w piątek, boję się, że nie dam rady jeść przy niej normalnie.

Planem na jutro jest upolować jakiegoś fajnego pączusia i go zjeść. Walić dietę, raz na jakiś czas można

Znów przekroczyłam limit, ale nie mam wyrzutów sumienia. To może oznaczać, że nie straciłam kontroli. Jak dla mnie to duże osiągnięcie. I tak nie liczę na szybką utratę masy. Mój cel na luty to -2 kg, więc na takiej diecie powinno się udać.

To dziwne, ale znam już chyba każdą osobę, która ćwiczy na terenach KPN-u w okolicach mojego domu... Ich psy też mnie już znają. W końcu nie mam mini zawału, gdy ktoś zza pleców mi wybiega.

Twarożek, który zjadłam na kolację był już tydzień po terminie... Mam nadzieję, że nie pochoruję się od tego...

Pierwszy raz na diecie się przejadłam. Tak dokładnie. Przejadłam się, a mimo wszytko nie wyszło więcej niż 1300. Zdziwiłam się, ale to serio miłe uczucie. Inne od głodu, który zazwyczaj czułam przed snem.

Stay strong xx



  • awatar AdoringLove: Bardzo smaczny bilans :)
  • awatar archivum: powodzenia w diecie!! :)
  • awatar Salute, new me is comin ♛: Z tymi humorami mam tak samo, dziwie sie że mój chłopak dalej ze mną wytrzymuje. I ja tez jutro poluje na pączusia :> a bilans ładniutki masz :) ja jak zawsze jem na kolację warzywa na patelnię ktore nawet 200 kcal nie maja to sie przejadam :D
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
Zacznijmy od tego jak bardzo nienawidzę dobrych dni. Po nich zawsze przychodzą te złe. Jednego dnia jesteś z siebie dumny, a drugiego nie możesz patrzeć na siebie w lustrze...

Bilans:
Ś: kasza jaglana na mleku z pistacjami
2Ś: jabłko
O: danio xxl z kawałkami czekolady, 4 pieczywa chrupie, banan, bułka z dynią z serkiem śmietankowym
Razem: 1279kcal...

Aktywność: 7,7km nordic walking

I weź tu strać panowanie nad tym co i ile jesz... Oczywiście obiad u mnie czasowo trwał z 1,5h, ale i tak zlewa się to do jednego posiłku. Ew, tak źle mi dziś poszło. Przekroczyłam 1200, czuje się obrzydliwie. Moje uda wyglądają jak dwa kosmosy, a łydki to dwa Pacyfiki... Kiedy w końcu zobaczę jakieś zmiany?

Bądź silny czy te inne głupoty... xx



  • awatar AdoringLove: Tez lubie kasze jaglana na słodko :) polecam ze swiezymi owocami mniam :) poszło Ci bardzo dobrze! Nie narzekaj.
  • awatar HBaldwin: kasza jaglana na mleku?! Myślalam, że najlepsza tylko na słono jako dodatek do obiadu! Musze poszukac przepisu :) A kcal tez ładnie
  • awatar Salute, new me is comin ♛: kochana, wcale nie poszło Ci tak zle, po prostu dużo na obiad, ale kalorycznie tylko minimalnie przekroczyłaś, główka do góry! :*
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
Hej

Bilans:
Ś: owsianka z twarogiem sernikowym, "dżemem" żurawinowym
O: bigos z chlebem
P: 7zbóż men jagodowy
K: wafel ryżowy i 1 pieczywo chrupkie z serkiem śmietankowym
Razem: 1177kcal

Aktywność: 6,5 km Nordic Walkingu

Kolejny dzień zaliczony. Znów trochę bliżej gw. Jestem z siebie naprawdę dumna. Głównie dlatego, że nie ulegam wpływowi pingera. Tu bez urazy, ale na pingerze dużo osób się po prostu głodzi. I tu nie obrażam niczyjego sposobu odchudzania, każdy robi to jak chce, a ja nikogo nie mam w zamiarze tu krytykować Kiedyś, patrz niecały rok temu, poszłabym w ich ślady. A teraz ładnie się trzymam, nie próbuję obniżać limitu. No dobra tu trochę kłamstwa się wkradło, bo podświadomie mam już limit 1200 i nie chcę go przekroczyć, a początkowe założenie wynosiło 1300. Mimo wszystko jest spoko, nie narzekam. Jestem z siebie dumna, że zaczęłam uprawiać jakiś sport i nie siedzę już całe dnie na tyłku. Oby udało się jeszcze schudnąć w tym tygodniu to będę już w niebie.

Stay strong xx




Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (6) ›
 

 
Wpis tylko dla właściciela minibloga

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

 
Nudno dziś. Nic się nie działo, nic nie zrobiłam. Eh, aż mi źle z tym.

Bilans:
Ś: owsianka cynamonowa z bananem
O: kotlet z piersi kurczaka, ziemniaki z koperkiem
2Ś: 8 żelków
P: bułka z dynią, ser topiony, kawa z mlekiem
K: 2 wale ryżowe z serkiem topionym
Razem: 1188kcal

Aktywność: 3,5 km spacerku z mamą i siostrą

Dzień jak dzień. Jak mówiłam do diety wróciłam, dobrze mi na niej jest. Jakoś tak mam, że gdy jestem na diecie, nawet tak delikatnej jak moja, to czuję się mniej jak śmieć. Rozmiecie o co chodzi? Jakoś tak lepiej mi z samą sobą, bardziej akceptuje siebie, gdy jestem na diecie niż gdy nie jestem. Nie wiem czy to normalne.

Stay strong xx




  • awatar AdoringLove: Tez tak mam. Przynajmniej wtedy wyrzuty sumienia odchozą.
  • awatar HBaldwin: Też wole być na diecie, samopoczucie o niebo lepsze i łatwiej mi "ze sobą żyć" haha ładny bilans! Jaki zdrowy :o
  • awatar 4everfat: Mnie też dopadło dzisiaj lenistwo. To chyba potrzeba kontroli, dieta to coś nad czym panujemy. Trzymaj się! ;)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (6) ›
 

 
Hej misie

Dzień ważenia nie powalił, ale jest spadek, więc się cieszę. Bałam się, że w ogóle nie będzie, bo w zeszłym tygodniu z soboty na niedzielę nic nie schudłam i to mógł być zastój, ale jest -0,5 kg Jak dla mnie to dużo, zwłaszcza, że moja dieta nie jest zbyt restrykcyjna, a w dodatku nic nie ćwiczę.

Bilans:
Ś: owsianka z sosem malinowym, banan
2Ś/O: jogurt z musli, chałka, duużo wafelków
K: kawa z mlekiem kokosowym
Razem: 1627

Ojej czy zwaliłam? Powiedzmy, że trochę tak trochę nie. To nie był napad, o nie. Sama chciałam to zjeść, nie mam po tym wyrzutów sumienia. Powiedzmy zrobiłam cheat meal. Zaczęło się od tego, że prowadziłam negocjacje z sobą i doszłam do wniosku, że mogę zrobić cheat meal jeśli go później spłacę co do grosza.

Aktywność: Nordic Walking 12,5km

Uznajmy to wyżej za opłatę. Mam nadzieję, że taka wystarczy. Chciałam w końcu mieć dzień wolnego od tej diety. Już miesiąc na niej wytrwałam, dobrze mi szło, więc taki jeden posiłek chyba nie zaszkodzi. Od jutra wracamy do normalnej diety, więc spokojnie

Po tym spacerze byłam tak padnięta, że nie byłam w stanie siedzieć i stać. Zaczęłam czytać "Pana Tadeusza" i wow to jest mega. W końcu Mickiewicz odzyskał moją sympatię, bo po "Dziadach" cz. 3 go znienawidziłam.

Okłamałam moją najlepszą przyjaciółkę. Ostatnio często się to zdarza. Wszytko zaczęło się od tego, że zaczęła mi marudzić, że mam za niskie poczucie wartości, że potrzebuję pomocy itp. Jak już przez to przebrnęłyśmy to zeszło do tego, czy mogę jej o wszystkim powiedzieć. No i zaszłyśmy też do tematu diet, załamała się, że mimo wszystko dalej mam problem z jedzeniem, a gdy chciałam jej powiedzieć o diecie napisała: "Ty chyba się znów nie odchudzasz? Błagam powiedz, że nie, bo twoja obsesja nawet mnie przerasta" (jest byłą ano...) No i napisałam, że nie skąd ten pomysł itp. Ah źle się z tym czuję, ale jak ja miałabym jej powiedzieć, że dalej próbuję po tym co powiedziała?

Stay strong xx





  • awatar Czekoladowa kremówka: Nie zawaliłaś. Raz od wielkiego dzwonu to nawet i 2000 kcal nie zaszkodzi. 12,5 km.. Podziwiam.
  • awatar Salute, new me is comin ♛: To pięknie, że waga ruszyła w dół! Oby tak dalej, powoli do celu. :) I jak dla mnie to też bardziej cheat meal niż zawalenie, zwłaszcza że spaliłaś, więc nie ma co się przejmować :*
  • awatar Silence ∆: Aaj tam, nie jest tak źle ;)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (5) ›
 

 
Hej

Miałam dziś tak leniwy dzień. Takie dni pokazują, że naprawdę mamy wolne. Cały dzień oglądałam seriale i sprzątałam w pokoju. Musiałam odpocząć tak umysłowo od nauki itp. Jutro ruszamy z nauką, bo po feriach... Testy półroczne z całego roku!! Kocham <3

Bilans:
Ś: owsianka cynamonowa
2Ś: banan
O: talerz barszczu białego z makaronem, 5 wali ryżowych
P: kakao
K: jabłko
Razem: 1197kcal

Udało się zmieścić w limicie, brawo ja! Teraz trzeba to powtórzyć 16 razy, a później szkoła Jedyna jej zaleta, to to że łatwo tam nie jeść. W domu jest trudniej, zwłaszcza gdy tata wraca ze sklepu z drożdżówkami, chałkami, ciastkami itp.

Stay strong xx




  • awatar Anax: Ładniutki bilans no no postępy są !
  • awatar Silence ∆: Piękny bilans :*
  • awatar HBaldwin: Ooo widzę, że obie mamy jutro (w sumie juz dziś) chwile prawdy! Trzymam kciuki laska :)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (9) ›
 

 
Hejka misie

Piękny dzień. Niby jeszcze jutro, ale mam tylko 3 skrócone lekcje i w tym 2 wfy i francuski, na którym oglądamy film, więc w sumie to już wolne Oddała nam dziś sprawdziany z matmy rozszerzonej i jest trzy. Pięknie jak na mnie (zwłaszcza, że w poprzednim trymestrze miałam zagrożenie ).

Bilans:
Ś: owsianka z bananem
2Ś: ciastko z czekolada
O: jabłko
K: bułka z dynią i dwa gryzy żółtego sera, bo miało być z serem, ale zrezygnowałam z niego ostatecznie
Razem 1223kcal

Wieeeem. Znów ciastko, ale teraz to wina mojego kolegi z klasy, który upiekł urodzinowe ciastka! Miałam nie jeść, już je prawie oddałam komuś, ale wtedy moja przyjaciółka się tak na mnie popatrzyła, że je zjadłam. Nie chcę, żeby się znów o mnie martwiła. Ma wystarczająco swoich zmartwień.

Stay strong xx



  • awatar HBaldwin: Nie zadręczaj się tym ciastkiem, bilans jak zwykle ładny :) Jak Ci dobrze, że już masz ferie.. ja jeszcze 2 tygodnie :(
  • awatar Silence ∆: Bilans jest ładny nawet z ciastkiem :) gratuluję matmy ! :*
  • awatar Salute, new me is comin ♛: Jeju, ja ledwo tróję z podstawowej matmy miałam, podziwiam i gratulacje! :* No i udanych ferii :) I The strongest ma rację, czasem nawet trzeba sobie na coś pozwolić :D
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (6) ›
 

 
Hej

Bilans:
Ś: owsianka kakaowa
2Ś: jabłko
O: jabłko
K: 7 zbóż men, 3 wafle ryżowe, trochę ciasta orzechowego i 3 ciastka
Razem: 1181kcal

Boję się ferii. Jak mam całe dnie wolne, to mam też brzydkie bilanse. Jak przetrwam te dwa tygodnie na diecie chociaż 1300/1400 to będę tak z siebie dumna jakbym oscara dostała. Mam trochę wyrzutów sumienia za te słodycze na koniec, ale nic nie poradzę już zjedzone.

Matmy mi poszły bardzo źle. Tak mi się wydaje, nawet jak dobrze myślałam to obliczyłam złą niewiadomą. Najgorzej, bo wiesz, że umiesz ale i tak masz słabe oceny. Przynajmniej na francuskim było miło. Oglądaliśmy "Za jakie grzechy dobry Boże?" (jedna z najśmieszniejszych komedii jak dla mnie), więc szybko minęło. Całkiem przyjemny dzień jak na środę.

Stay strong xx





  • awatar Chiawatta: @Susisävel: ja ostatecznie wyjdę i ucieknę do lasu na spacer :P
  • awatar Chiawatta: @Czekoladowa kremówka: niestety obiady jadam jak jestem jeszcze w szkole, więc to w sumie takie 3 śniadanie :P
  • awatar Czekoladowa kremówka: Skromny ten obiad, a powinien być książęcy.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (9) ›
 

 
Hej laseczki

Małe info, które pomoże osobom, które tu czasem zaglądają: Ja, Natalia, jestem marudną i pesymistyczną osobą, dlatego zawsze będę marudzić, że nie schudnę/ rzucę tę dietę, bo taka już jestem.

Wybaczcie mi tę okrutną prawdę, ale wolę was uprzedzić, bo możecie to źle odebrać. Po prostu jak sobie tak pomarudzę, że nie wyjdzie itp. to cieszę się dwa razy bardziej, gdy wychodzi. Taki zły nawyk, który czasami będzie się przewijał

Bilans:
Ś: owsianka
2Ś: banan
O: grahamka z plastrem polędwicy i sera żółtego
P: jabłko
K: kasza gryczana z plastrem sera żółtego
Razem: 1123kcal

Dzień jak dzień. Mam mindfucka jeśli chodzi o matę, bo dostałam z niej 5 na ostatniej lekcji, a teraz dostanę góra 2 za sprawdzian z tego samego tematu. Mistrz. Jutro znów sprawdzian z matmy, ale po nim raczej już nic poważnego nie będzie! Tylko nadrobić jakieś wypracowanka, ale o tym wszyscy zapomnieli, to po feriach doniosę.

Zauważyłam, że robi się cieplej, dzień jest już w miarę długi. To oznacza, że może niedługo już będę mogła wrócić do biegania/chodzenia/nordic walking/jazdy na rowerze. W końcu! Tyle, że jeszcze nie byłam w tym roku na łyżwach, więc najpierw to nadrobię. Musze poprawić kondycję, bo jest mega słaba

Stay strong xx




 

 
Bilans:
Ś: owsianka z bananem
2Ś: jabłko
O: jabłko
P: kasza gryczana i kotlet schabowy
K: kawałek drożdżówki z serem
Razem: 1257kcal

Dziś nic ciekawego. Dzień jak dzień. Niby został tydzień do ferii, a mam jeszcze 2 sprawdziany z matmy. Kocham. Muszę jeszcze napisać 2 wypracowania na angielski.

W tym tygodniu na pewno nic nie schudnę. Już to wiem. Mam nadzieję, że mimo to nie zniechęcę się do diety.

Dziękuję za wszystkie odpowiedzi! Fajnie wiedzieć, że nie tylko ja tak mam. Chociaż z drugiej strony ogromnie współczuję wszystkim, którzy muszą przez to przechodzić

Stay strong xx



  • awatar Salute, new me is comin ♛: Powodzenia z wypracowaniem i na sprawdzianach! Matma ugh współczuję, będę trzymać kciuki <3
  • awatar szczypior98: Ostatni tydzień najcięższy, skąd ja to znam,. Damy rade :)
  • awatar Silence ∆: Nie zakładaj z góry, że nie schudniesz, tylko bierz się za siebie i efekty będą :)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (5) ›
 

 
Hej

Znów się zaczęło. Znów boję się jedzenia. Znów nie mogę odpoczywać. Nawet kiedy śpię widzę jedzenie. W tygodniu tego nie ma, bo się nie wysypiam i budzę z budzikiem. Za to weekendy. To jakiś koszmar. Dosłownie. Dziś z rana miałam z 3 koszmary pod rząd. Wszystkie podobne. Ta sama tematyka. Jem i jem i jem. Nie mieszczę się w limicie i wariuję. Wpadam w panikę i się budzę. Budzę się w kolejnym śnie. Idę do kuchni jem śniadanie. Przeginam z ilością jedzenia. Strach i panika i znów się budzę. Kolejny sen. Ostatecznie budzę się na serio. Powiecie to tylko sny. Ja nie mam tak prosto. Od razu gdy się budzę, muszę pomyśleć czy to naprawdę się działo czy nie. Często jestem przerażona, jakbym uciekała przed gwałcicielem. Serce mi wali, a ja pierwsze co chcę zrobić to policzyć dokładnie kalorie i zacząć je spalać. Te sny już były wiele razy. Za każdym razem, gdy przechodzę na dietę wracają. Czy ktoś też tak ma? Pytałam się jednej laski, byłej ano czy kiedykolwiek tak miała. Zaprzeczyła. Nie wiem co to jest ani czemu mnie nęka. Wiem, że tego nienawidzę, bo popadam w paranoję. Jeśli ktoś tak miał to błagam niech mi napisze. Boję się, że tylko ja mam taki problem.

Bilans:
Ś: owsianka kokosowa (z mleka kokosowo-ryżowego i z wiórkami kokosowymi) i pączek
2Ś: jabłko, 4 wafle ryżowe, krem z banana i kakao, bułka żytnia z szynką
O: kakao z mleka kokosowego, 2 wafle ryżowe
K: jabłko
Razem: 1251

Tak miałam napad. Nienawidzę tego. Znów zaczyna się dziwnie rypać. Zmieściłam się w limicie, ale to już nie są ładnie rozplanowane kalorie. Coś co mnie dziś uratowało to to kakao. Naprawdę. Gdyby nie kakao to mój napad by dalej trwał. Może w tygodniu będzie lepiej, bo będę miała bardziej zorganizowany dzień.

Stay strong xx

Motywacja:


  • awatar szczypior98: Miałam identyczne sny w czasie gdy najbardziej trzymałam się diety. Jak widać sny pokazują nasze obawy..
  • awatar Chiawatta: @Silence ∆: dzięki! Będę się trzymać z całych sił :P
  • awatar Chiawatta: @The strongest: dzięki za pomoc :)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (14) ›
 

 
Wpis tylko dla właściciela minibloga

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

 
Witam ponownie dzisiaj

Miałam zrobić edit, ale napisze od nowa.

Bilans:
Ś: kakaowa owsianka
2Ś: serek typu danio, 2 kromki chleba żytniego
O: naleśnik z bananem
P: bułka żytnia z serem, jabłko
K: wafel ryżowy z żurawiną (coś jak dżem, ale jednak nie dżem)
Razem: 1267 kcal

Dzień leniwy, nic nie zrobiłam. Ja już żyję feriami, które zaczynają mi się w piątek popołudniu. Byle przeżyć ten tydzień i wolne. Już nie mogę się doczekać.

Dziś w kuchnio usłyszałam od mojej mamy: "Jeśli dalej będziesz tyle jeść, to przytyjesz". Będzie mnie to prześladować przez następne dni...

Stay strong xx

Motywacja:


  • awatar Czekoladowa kremówka: Och, również zaczynam za tydzień ferie ^^. A bilans świetny. Wartościowe rzeczy zawiera *-*. Aż mam ochotę na naleśnika (choć przed chwilą go zjadłam).
  • awatar Chiawatta: @The strongest: no to piona!
  • awatar The strongest: mi sie podoba bilans <3 też w piątek ferie <3
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (9) ›
 

 
Hejkaa

Miałam poczekać z wpisem do wieczora, ale nie mogłam się powstrzymać! Jestem taka szczęśliwa w tym tygodniu -0,7kg!! Liczyłam na max 0,5. Jeju tak się cieszę, że waga dalej spada!

Dodam bilans już teraz, a później go uzupełnię
Ś: kakaowa owsianka na mleku

No i tyle na razie. Do później! xx
PS. : -1cm w udach, -1cm w talii *.*
  • awatar Salute, new me is comin ♛: Jej, pięknie spadło! Gratulacje :*
  • awatar Chiawatta: @HBaldwin: dziękuję :3 Właśnie jestem mega zdziwiona, że nie staje ani nic. Najwidoczniej trafiłam w punkt z kaloriami i nie zwolnił mi metabolizm. A ja myślę, że waga Ci się nie zatrzymała, tylko to wina nowej wagi. Ale ruszy, zobaczysz! Przy takiej diecie nie może stać w miejscu! ;)
  • awatar Chiawatta: @The strongest: dziękuję! Ale moje wyniki to pestka przy tym jaką TY pracę odwalasz! Zazdroszczę motywacji do ćwiczeń!
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (5) ›
 

 
Hej

Bilans:
Ś: owsianka
2Ś: 1 kromki chleba orkiszowego z serem żółtym
O: jajko na twardo, 2 kromki chleba z serem i szynką
P: serek typu danio z 4 waflami ryżowymi, jabłko
K: kromka chleba z serem
Razem: 1289kcal

Monotonnie, źle w kaloriach i niezdrowo. Tyle w temacie nie ma co się oszukiwać. Miałam dziś dosłownie pustą lodówkę, więc mogłam jeść albo to albo słodycze. Wydaje mi się, że wybrałam lepiej. Jutro dzień ważenia, boję się jak cholera. W przyszłym tygodniu nie wiem czy obniżę ilość kcal, bo dobrze mi z tymi 1300. Zobaczymy, najwyżej na 1250 zniżę, ale to nie jest pewne.

Stay strong xx

Motywacja:

  • awatar Chiawatta: @HBaldwin: hahaha chyba każdy kto jest zabiegany tak je :D
  • awatar Chiawatta: @Salute, new me is comin ♛: jestem bardzo pozytywnie zaskoczona, a w sumie moją dietę i tak ustala mój organizm i to co i w jakiej ilości chce jeść, więc limitu 1300 nie zmieniam ;D
  • awatar Chiawatta: @Czekoladowa kremówka: kochanie, ale to ty jesz idealne ilości :(
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (8) ›
 

 
Hejcio

Dziś dzień jak dzień, ale dostałam 5 z matmy! To moja pierwsza 5 z rozszerzenia od początku roku Jestem mega zmęczona i zmarznięta. Tramwaje dziś nie działały i czekałam 20 min na przystanku Ale tak to się nic nie działo.

Bilans:
Ś: owsianka
2Ś: banan
O: jabłko
P: banan
K; jajecznica z 2 kromkami chleba orkiszowego, plastrem sera i plastrem szynki
Razem: 1144 kcal

Jak widać to znów ten dzień kiedy wychodzę o 7 z domu i wracam o 19... No, ale wolę tak jeść, bo nikt nic nie podejrzewa.

Byłam dziś na spotkaniu z dziekanem WUMu i to ciekawy człowiek. Jednak dalej nie jestem pewna co chcę robić w życiu. Może przed maturą się domyślę.

Stay strong xx

Motywacja:


  • awatar Ksatanka♥: Powodzenia życzę w odchudzaniu! Ja też przebrnęłam przez dietę, zrzuciłam 16 kg, teraz tylko trzeba utrzymać ^^
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
Hejcia kochani

Jeśli ktoś może coś zwalić to tylko ja. Bilans dziś tragiczny jak dramat antyczny, z tą różnicą że dziś nie z mojej winy. Zaczynając od początku. Ten kto przeczytał mój wczorajszy post wie, że trochę narzekałam na to ile i jak jem. Najwidoczniej było to też dość widoczne w realu, bo mój tata się ogarnął, że mogę znów być na diecie. On uważa, że ja nie mam po co się odchudzać, więc gdy tylko coś zwęszył od razu postanowił to sprawdzić. Pojechał dziś do sklepu(mimo pełnej lodówki) i kupił coś chałkopodobnego i prince polo. Dobrze wie, że jeśli się nie odchudzam to nie mam problemu z słodyczami i je jem, a gdy się odchudzam to je zostawiam. Wyczaiłam to od razu gdy wrócił do domu z zakupami. W moich przypuszczeniach upewniła mnie rozmowa między moim tata i siostrą, gdzie powiedział, że to dla mnie i ma mi to zostawić. Niefortunnie byłam już po części obiadu

Dlatego bilans na dziś wygląda tak:
Ś: owsianka
2Ś: jabłko
O: jabłko
P: kromka chleba, banan, trochę chałki
K: prince polo
Razem: 1283 kcal

Niestety musiałam to zjeść przy nim. Dosłownie siedziałam przy blacie, a mój tata patrzył na każdy mój kęs, aż nie skończyłam. Coś okropnego, ale chyba go przekonałam. Bilans byłaby mniejszy bez tego wszystkiego, bo miałam rozplanowane tak na 1080 kcal,no ale trudno Jutro będzie lepiej, no i może mój tata się uspokoi.

Stay strong xx

Dzisiejsza motywacja:


 

 
Hej

Jeju umieram. Jestem tak padnięta. Nie mam na nic ochoty, chce tylko spać. Bierze mnie coś i mam już zły humor. Nienawidzę być chorą. Dobrze, że na razie to lekki kaszel, może sam przejdzie. Jestem na siebie zła. Nie podoba mi się mój bilans. Wydaje mi się, że zjadłam za dużo. O wiele za dużo. Nie schudnę jak będę tak jeść.

Bilans:
Ś: owsianka
2Ś: 2 kromki chleba razowego z serem
O: jabłko
P: jabłko
K: jajecznica z 2 kromkami chleba z serem
Razem: 1290kcal

Za dużo kcal. Za dużo. Za dużo. Za dużo. Jestem na siebie zła. Chyba znów zaczynam wpadać w obsesje. Jedyne co mi poprawia humor to to, że całkiem nieźle było dziś w szkole. Jednak to nie wystarcza i dalej jestem zła. Już teraz boję się stanąć na wagę, a co dopiero gdy przez najbliższe dni będę tyle jeść. A co jeśli przytyłam. Powinnam jeść mniej, wtedy na pewno nie przytyję. Chyba przesadzam, ale nic na to nie poradzę. Może jutro będzie lepiej.

Stay strong xx

Motywacja:


  • awatar Chiawatta: @corneliusz: dziękuję <3 staram się unikać słodyczy i jak na razie to jedna z niewielu rzeczy, które mi całkiem wychodzą :P
  • awatar Chiawatta: @szczypior98: postaram się! mam nadzieję ograniczyć też tłuszcze (sery, szynki itp.) z czasem może się uda!
  • awatar corneliusz: Swietnie Ci idzie, nie martw się :) Super bilans i zdrowo do tego :)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (8) ›
 

 
Hej misie

Jak tam życie? U mnie w porządku. Nic nowego. Może trochę szkołę zawalam, ale nikt nie jest idealny. Wydaje mi się, że będę chora, przynajmniej takie mam objawy Głowa mnie boli, mam katar i kaszel, gardło też mnie boli i źle się czuję Niestety będę musiała poczekać z chorobą do weekendu, bo nie mam czasu chorować teraz.

Bilans na dziś:
Ś: owsianka(płatki ow., otręby ow. i mleko)
2Ś: jabłko
O: jabłko
P: dwa jajka na twardo z majonezem i grahamka + coś jakby pyza drożdżowa (placki drożdżowe smażone na patelni przez moją mamę )
K: dwa kolejne placuszki mojej mamy
Razem: 1226kcal

No i co tu powiedzieć. Może nie wyszło z plackami, ale podobno na diecie nie wolno się za bardzo ograniczać, bo się psychicznie nie wytrzyma, a te placuszki tak mi od wczoraj pachniały, że dziś już się skusiłam Na moją obronę mam fakt, że nie ruszyłam pięknego cista, które stoi w lodówce ani lodów! Zawsze jakieś zwycięstwo! No i jak dla mnie lepsze swojskie placki niż kupne lody czy ciasto W limicie się zmieściłam, więc wszytko pięknie.

Nie mogę się doczekać soboty i kolejnego ważenia. Teraz to moja największa motywacja, żeby się trzymać i nie rzucić tej diety.

Stay srong xx

Motywacja na dziś:


  • awatar Chiawatta: @The strongest: idealne! kiedyś moje takie będą :D
  • awatar Chiawatta: @winter.girl: oh! ile bym dała, żeby mieć w domu coś więcej niż tylko jabłka! :( niestety takie pyszne deserki to rzadkość dla mnie :(
  • awatar Chiawatta: @corneliusz: dziękuję! <3
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (12) ›
 

 
Hejka misie

Dziś z rana znów stanęłam na wagę i bum -0,4kg od wczoraj. No przyznam się, że trochę szok i nie spodziewałam się takiego wyniku. Schudłam już 2kg w tym miesiącu - w 2 tygodnie. Miałam to rozplanowane na cały miesiąc, ale im szybciej tym lepiej Jedyne czego się strasznie boje to efekt jojo Nie chcę, żeby mnie znów dopadł. Staram się robić wszystko, żeby temu zapobiec, ale ciągle ta obawa gdzieś tam jest.

Bilans na dziś:
Ś: owsianka(mleko, płatki owsiane i otręby owsiane) z bananem
2Ś: pasta/surówka z łososia, jajek i majonezu z 2 waflami ryżowymi
O: to co wyżej
P: jabłko, dwa wafle ryżowe z serem
Razem: 1286kcal

Jak widać po kaloriach korzystam z życia, a raczej z weekendowych przyjemności. No ale od czego są weekendy Cały czas mieszczę się w wyznaczonych 1300kcal, więc nie ma co rozpaczać.

Wpadłam na cudowny pomysł. W końcu znalazłam idealną nagrodę dla siebie za schudnięcie - moje ukochane blond włoski! Już od dawna marzą mi się takie, więc myślę, że to będzie dobra motywacja Ahh już nie mogę się doczekać maja(wtedy planowo osiągnę ugw)! Trzymajcie kciuki, żeby nic się nie zepsuło.

Stay strong xx

Motywacja:


  • awatar winter.girl: Jeżeli schdniesz do 45 i zaczniesz jeść "normalnie" to efekt jojo murowany bo 45 kg to niedowaga i organizm za długo nie wytrzyma. Musialabyś już cały czas jeść bardzo mało.
  • awatar Chiawatta: @The strongest: dziękuję! :D
  • awatar The strongest: gratuluje <3
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (5) ›
 

 
Hejka kochani

Dziś był dzień ważenia. Strasznie się go bałam. Myślałam, że nie uda się nic schudnąć, ale udało się. Ostanie ważenie miałam w niedzielę i od tego czasu do dziś rana straciłam 1,1kg!! To przewyższyło moje oczekiwania o 0,6kg! Nie spodziewałam się takiego wyniku, zwłaszcza, że dostałam okresu w tym tygodniu. Boję się tak szybkiej straty wagi(a raczej efektu jojo), dlatego dziś trochę więcej kalorii.

Bilans na dziś:
Ś: kasza manna na mleku z płatkami owsianymi i sosem malinowym
2Ś: banan
O: banan
P: grahamka z wędliną i serem, 4 wafle ryżowe z serem
K: banan i wafel ryżowy z serem
Razem: 1298kcal

Jak mówiłam więcej, bo strasznie boję się efektu jojo Do tego jeszcze kalorie źle rozłożone, co oznacza, że jutro przytyje ok. 0,4kg znając mój organizm. Nie przejmuję się tym, już na początku diety ustaliłam, że weekendy będą lżejsze i bardziej kaloryczne niż dni pracy. No i w tym tygodniu zaczynamy dietę 1300kcal. Cel na ten tydzień: stracić 0,5kg i osiągnąć cel na ten miesiąc. Jestem z siebie dumna za ten tydzień. Dalej mam pozytywne nastawienie do diety, nie mam obsesji na punkcie ważenia i mierzenia. O zapomniałam dodać wyniki w cm za te 5 dni: -1cm w talii, -0,5cm w udach -1cm w łydce - 2cm w tyłku -1cm w "boczkach" . Jak widać coś się naprawdę ruszyło i motywuje mnie jak nic innego Jedyne co mnie denerwuje to to, że mieszkam z rodzicami i jest ciężko ukryć fakt, że ważę to co jem, ale jakoś daje rade. Z czasem nabiorę wprawy.

Byłam dziś na zakupach i w nagrodę kupiłam sobie cropsweterek, czyli sweterek do pępka. Jest cudowny uwielbiam go, ale nadam nie jestem pewna, czy go założę. Ciągle boję się, że jestem z gruba. Trochę traktuję ten sweterek jak wyzwanie, swojego rodzaju motywację. Mam nadzieję, że pomoże w wytrwaniu

Stay strong xx

Motywacja na dziś:

 

 
Hejka kochani

Jak tam u was? U mnie w porządku. Jestem strasznie zmęczona tym tygodniem, więc jak tylko wróciłam ze szkoły to położyłam się spać. Taka trzy godzinna drzemka dobrze mi zrobiła i czuję się już lepiej. Dodatkowo zjadłam stosunkowo mało kalorycznie dziś, ale nie za zdrowo niestety. Ale dokonałam czegoś wielkiego i nie objadałam się dziś!! Rzadko się to zdarza w 1 dzień okresu, więc tym bardziej jestem taka szczęśliwa.

Bilans na dziś:
Ś: owsianka(mleko 0,5%; płatki owsiane; otręby owsiane)
2Ś: jabłko
O: dwie kromki chleba z dżemem
P: jajecznica z dwóch małych jajek, solą, olejem słonecznikowym i kromką chleba
K: dwie kroki chleba - jedna z almette druga z dżemem
Razem: 1011/1400

Tak jak powiedziałam nie za zdrowo dziś, ale i tak dobrze, zwłaszcza że dżem jest domowej roboty mojej mamy. Jeśli dalej tak dobrze będzie mi szło to być może 2016r. będzie pięknym rokiem, w którym w końcu schudnę. Trzymajcie kciuki, żeby weekend tego nie popsuł.

Stay strong xx

Motywacja na dziś:

 

 
Hej

Nie chce mi się dziś pisać bilansu, ale było coś ok. 1200-1300 kcal. Przeciętnie i bez słodyczy, więc to plus.

Mam plan, żeby ważyć się tylko w soboty/niedziele rano. Jak na razie to dobrze mi idzie, bo od niedzieli nie byłam na wadze. Nie mogę się już doczekać, mam nadzieję, że straciłam tak z 0,5 kg...

Czy wy też tak macie, że normalnie wszytko wam wypada od razu z głowy, ale gdy usłyszycie czyjąś wagę to pamiętacie ją nawet po kilku latach? To dziwne, ale moje myślenie to ciągłe porównywanie się z innymi. Przeraża mnie to, że osoby o wiele chudsze ode mnie są na diecie. Mam taką dziewczynę w klasie waży pewnie coś ok. 53kg i ma z 173cm wzrostu. Ma idealną figurę, ale ostatnio znów wróciła do diety. Widzę to po tym co je, a raczej po tym, że nic nie je. Nie ruszyła nawet swojego tortu urodzinowego, który jej przyjaciółki przyniosły do szkoły i się wnerwiła, gdy zaczęły nalegać. Nie wiem czemu, ale bardzo przejmuję się innymi, gdy chodzi o takie rzeczy. Przejmuję się nimi nawet bardziej niż sobą.

Mam zamiar podjąć się wolontariatu w pobliskim szpitalu albo zakładzie dla niewidomych. Jeszcze nie jestem pewna gdzie, ale cieszę się, że podejmuję się takiego zadania. Zobaczymy jak się będę z tym czuć. No i dodam, że moje marzenia o studiach w uk z dnia na dzień słabną. To chyba nie dla mnie, za głupia jestem.

Stay strong xx
  • awatar Ksatanka♥: Ja już mam obsesję, nie potrafię wytrzymać dnia bez 2-krotneo ważenia się ;-; Też tak mam. Moja koleżanka, prawie 180 cm i na diecie! A co je? Prawie nic! Próbowałam ją od tego odwieść, jednak nic z tego. Pomyślałam więc, że z czasem zrozumie, że nie robi za dobrze. Jeśli ona nie zauważy, to zauważy społeczeństwo i, miejmy nadzieję, zareaguje :)
  • awatar specificgirl: ja też cały czas porównuje się do innych, i cały czas mi się wydaje że wszyscy są chudzi tylko ja jestem taka gruba
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Hej kochani

Wtorki to straszne dni. Wychodzę z domu jak jest ciemno i wracam jak jest ciemno. Jestem poza domem od 7 do ok. 18.45. I cały czas w szkole. Jestem taka zmęczona, że nie wiem jak mam się zabrać za pracę domową. W ramach odpoczynku podzielę się z wami moim bilansem:

Ś: owsianka
2Ś: kanapka z serem
O: jabłko
P: jabłko
K: pomidorowa, wafel ryżowy z dżemem

Razem: ok. 1100kcal

Wiem, że nie powinnam tyle jeść na wieczór, ale cały dzień nie było mnie w domu. Tak sobie to tłumaczę
Co do jakości posiłków to jestem z siebie dumna, było całkiem zdrowo Mam nadzieję, że coraz częściej będę wybierać zdrowe przekąski zamiast słodyczy.

Stay strong xx

Motywacja na dziś:
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Hejoo

No więc moje dupeczki laseczki
I'm back!

Witam ponownie, a co to znaczy? *rosnące napięcie* jestem znów na diecie *odgłosy znudzenia*

Nic nowego
Wracam na stare śmiecie. Brzmi jakbym nie próbowała być na diecie przez ten cały czas hahaha. No ale pomijając to jak mi źle szło przez ostanie 94 dni nieobecności, wracam. Ponieważ po ostatniej 1200 miałam jojo, teraz nie wskakuje na 1200 od razu tylko powoli schodzę. Tydzień po tygodniu. Mam realne cele: 2kg na miesiąc. Mam nadzieje, że dam rade. Wolę wolno osiągnąć mój cel niż szybko i na krótko.

Moje misie, ostatni tydzień przeżyłam na stawce 1500kcal dziennie. Patrząc na mój wzrost i obecną wagę nie powinnam nic schudnąć, ale straciłam 0,5kg!

Śmiejcie się, ale jestem taka szczęśliwa. Dalej ważę więcej niż przed świętami, ale to nic. Powolutku, pomalutku, bez stresu, na luzie. Taki jest plan. Mam nadzieje, że się uda.

Cel na ten tydzień to max 1400kcla dziennie. Pilnować się limitu pomaga mi apka na telefonie co mi wszystko ładnie podlicza

Ale niestety, mimo że posiadam wagę kuchenną w domu, nie mogę jej używać. To znaczy i tak to robię, ale mój tata już wyczaił, że się na nowo odchudzam. A co to znaczy? Będzie kupować wszystkie moje ulubione rzeczy, ew. Żeby temu zapobiec trochę nakłamałam, mam nadzieję, że się nabrał.

Bilans na dziś:
Ś: Owsianka z bananem
2Ś: pierniczek, serek typu riso
O: 2 kanapki z szynką i serkiem
K: 2 mandarynki

Razem:1388/1400

Takim trochę innym postanowieniem, które mam co do mojej diety, to jedzenie na śniadanie zawsze tego samego (owsianki) tylko z różnymi dodatkami. Wyczytałam gdzieś, że to ma niby pomóc, to się przekonamy.

Stay strong xx

Mała motywacja. Musi mi pomóc, bo jeśli mam wyjechać na studia do uk, to nie mogę wyglądać jak teraz.




 

 
Nienawidzę siebie

Mam już dość... Nie wytrzymuje z sobą, nienawidzę siebie bardziej z dnia na dzień. Moja psychika jest co raz słabsza. Płaczę prawie codziennie, ja już sobie nie radzę. Jest mi tak strasznie ciężko, a nikt tego nie widzi. Moja dieta upadła, nie panuje nad sobą. W szkole i rano ograniczam kalorie do minimum, a potem wracam do domu i non stop siedzę przy lodówce. Nie panuje nad tym. Moja rodzina się tylko ze mnie śmieje, że przytyje i będę co raz to grubsza i grubsza. Już teraz bardzo dużo przytyłam, widzę to po sobie. Nie wiem ile dokładnie, bo boje się wejść na wagę. Nienawidzę siebie z całego serca. Najchętniej rozszarpałabym się na strzępy. Jestem obrzydliwa i odpychająca. Czemu ja w ogóle jem?! Powinnam być na diecie a nie się obżerać i pozwalać sobie tyć. Najchętniej to bym z sobą skończyła, ja już nie mam siły być sobą. T mnie wykańcza, mam dość tej walki. Dlaczego wszyscy jedzą normalnie i są chudzi a ja wyglądam jak wieloryb? Ja chce być tylko chuda, czy to tak wiele?
 

 
Hej

Dodaje ten post już z 54 raz i jak się nie uda to go nie oddaje...

Dawno nie pisałam, bo zjebałam po całości. Nic mi nie wychodzi. Mój organizm się zjebał. Jak tylko zejdę z kaloriami troszeczkę niżej niż moje dzienne zapotrzebowanie następnego dnia mam binge. Patrz dzisiejszy bilans ok. 3000 kcal... Za co ja się pytam, przecież się nie głodziłam... Jestem załamana i nie wiem co mogę zrobić, żeby to naprawić i wrócić do diety...

Maci jakieś pomysły? Błagam jakiekolwiek... Jestem zdesperowana i potrzebuję pomysłów
 

 
Hej

Dawno nie dodawałam wpisów, a to dlatego, że się wszystko zwaliło. Mój cudowny plan diety runął i nie umiem go odbudować. Mój organizm zaczął dziwnie reagować, nie rozumiem już nic i nie umiem się kontrolować. Próbowałam wrócić do diety ok 1300kcal nie raz przez ostatnie kilka dni, ale nie wychodzi nie ważne jak się staram i jak dobre plany układam. Jak tylko jednego dnia zejdę trochę niżej z kaloriami, nie mówię tu o 500 czy 1000, tylko ok 1400/1500 to następnego dnia mam taki napad, że pochłaniam 2500kcal... Nie wiem z czego to wynika, bo nie stosowałam bardzo restrykcyjnych diet ani się nie głodziłam...

Może wiecie co można na to poradzić? Ja już nie mam siły, a wyrzuty sumienia mnie zabijają zwłaszcza w nocy. Nie rozumiem co się dzieje ani jak wrócić do diety.

Błagam powiedzcie co mam robić, bo próbowałam już wszystkiego i nie działa
 

 
Witajcie

Miałam małą przerwę i nie dodawałam postów. wydaje mi się, że to przez to, że ostatnio nie szło mi za dobrze. Raz za mało, potem za dużo ehh no nic było minęło, trzeba wziąć się w garść i iść wciąż na przód i na przód.

Dzisiejszy bilans:

Ś: serek wiejski + pieczywo chrupkie x2 z Almette + mały banan
2Ś: opakowanie daktyli(150g )
O: kotlet schabowy + plasterek szynki + pieczywo chrupkie x4
P: owsianka + banan
K: jogurt owocowy + pieczywo chrupkie

Razem: 1225kcal

Przekroczyłam limit o 25 kcal, ale może to jakoś wyćwiczę. Myślę, że trochę brzuszków czy czegokolwiek powinno załatwić sprawę

Nie mówiłam wam, ale jakiś czas temu się coś dziwnego, bo zamiast chudnąć na redukcji zaczęłam tyć :O No może nie tyle tyć co przybierać wadze. Nie wiem czym to może być spowodowane, ale pewnego dnia zobaczyłam +1kg i tak mi się trzyma ta waga i nie chce zejść! Być może to przez ćwiczenia, mięśnie mi się zaczęły wyrabiać czy coś. No nie wiem centymetry niby spadają a waga nie Nie wiem czy to dobrze, poczekamy zobaczymy.

A co do moich ostatnich niepowodzeń to jestem na siebie zła. Niestety miałam wyjście z koleżanką, a na mieście kompletnie nie myślę o jedzeniu i tak o to wróciłam do domu po 8.30 i miałam na koncie tylko 550kcal. Z jednej strony byłam taaka dumna, a z drugiej nie chciałam wracać do głodówek. Na szczęście rozum wygrał i coś tam zjadłam, żeby mieć te 750 kcal. Jednak okropnie za to zapłaciłam. Obudziłam się strasznie głodna i mimo, że zjadłam śniadanie to w dalszym ciągu odczuwałam ten głód, który kiedyś umiałam opanować. No cóż chyba wyszłam z wprawy, bo skończyłam z 1500 kcal pod koniec dnia. Dodatkowo tego dnia spotkało mnie tyle okrutnych rzeczy, że byłam załamana po całości. Leżałam w łóżku chyba pół nocy i beczałam do poduszki. Całe szczęście z pomocą kilku osób otrząsnęłam się z tego i znów wracam do walki!

Stay strong! xx
 

 
Hej

Dzisiejszy bilans:
Ś: serek wiejski z natką pietruszki i 2 kromki chleba razowego z papryka
2Ś: musli z mlekiem
O:2 kromki chleba razowego z plasterkiem sera żółtego i porcja kisielku
P: lód kaktus
K: twaróg lekki z dżemem wiśniowym

Razem: 1175kcal

Na wstępie dodam, że wczoraj miałam "cheat day". Czułam, że mój organizm potrzebuje odpoczynku od diety, bo zamiast jeść ładnie kilka posiłków w ciągu dnia to już przy śniadaniu rzucałam się na jedzenie jak po głodówce. Teraz czuje się o wiele lepiej i mam na nowo siłę, żeby kontynuować dietę.

Do dzisiejszego bilansu nie mam zastrzeżeń, tylko złamałam zwój challenge 30 dni bez słodyczy... W sumie nie z własnej woli, moja przyjaciółka zmusiła mnie. Rzuciła "Jeśli znów nie jesteś na głodówce to loda możesz zjeść, jeśli nie zjesz to ci nie wierze". No i dupa pękłam i zjadłam tego loda. Wyrzuty sumienia miałam ogromne, głównie dlatego, że szkoda mi było tych 10 dni z mną... Ale już się pozbierałam i jutro zaczynam od nowa!

Dziś początek roku szkolnego MASAKRA. Jeszcze się nic nie zaczęło, a ja już mam dość szkoły. Boję się tego roku szkolnego. Jestem teraz w 2 lo, więc masa nauki przede mną, dużo sprawdzianów i tego typu rzeczy. Cudownie, że już mam zapowiedziany sprawdzian na przyszły tydzień... Eh zabijcie mnie. Nie jestem gotowa na nowy rok szkolny. Życzcie mi powodzenia, bo nie wiem jak przetrwam kolejne 10 miesięcy.
 

 
Hejo

Dzisiejszy bilans:
Ś: musli z mlekiem
2Ś: serek naturalny z dżemem śliwkowym i daktylami
O: śliwka
P: smoothie Mango Delight z Coffee Heaven
K: bułka grahamka z pomidorem, mozzarellą i natką pietruszki

Razem: 1135 kcal

Spoko dzień W końcu udało mi się spotkać z moją siostrą cioteczną, więc poszlajałyśmy się trochę po Warszawie. Przez wypad nasz wypad na miasto w bilansie jest ten napój z costy... Jestem trochę na siebie zła za tę górę cukru o smaku mango. Całe szczęście nie okazało się to tak dużą bombą kaloryczną jak myślałam, że będzie. Tak samo mnie denerwuje to musli, ale podnoszę się na duchu, że lepsze musli niż czekoladowe płatki śniadaniowe. Daktyle już mi przeszły i zaakceptowałam ich fakt w mojej diecie.

Jestem z siebie dumna i to tak strasznie, bo już od tygodnia nie jadłam słodyczy i fast foodów!! Teraz już się poddać nie mogę, bo za dużo już wytrzymałam. Sama myśl, że to już tydzień ogromnie mnie motywuje do dalszej walki.

Na dziś żadnej aktywności nie przewiduję, może z wyjątkiem jakiegoś rozciągania. Myślę, że dzisiejszy prawie czterogodzinny spacer wystarczy na dziś.

Stay strong xo
  • awatar Chiawatta: @HBaldwin: ważne żeby się nie poddawać! Damy radę!
  • awatar HBaldwin: Brawo laska <3 Kocham coffee heaven :( też pewnie niedługo tam skończę haha! Ja dzisiaj 1 dzień bez słodyczy! Od nowa :/
  • awatar Tak to ja a co?: Fajny blog+zapraszam do siebie :)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
Po dodaniu pierwszego posta miało być łatwiej, upss nie jest. Pomijając smutny fakt, że nie mam pojęcia co tu napisać przejdźmy to mojego dzisiejszego bilansu...

Wyliczyłam, że zjadłam 1345 kcal.

Ś: twarożek z jogurtem owocowym z bułką grahamką
2Ś: kilka/kilkanaście(?) daktyli
O: bułka owsiana z polędwicą sobocką i nektarynka
K: trochę daktyli, pół melona i trochę słonecznika

Jest to trochę więcej niż zazwyczaj, ale to przez to, że udałam się dzisiaj do lasu, aby pobiegać i zrobiłam trochę ćwiczeń na brzuch. Jeju nawet nie wiecie jak bardzo tęskniłam za bieganiem. Około 3 tygodni temu nadwyrężyłam kolano, co poskutkowało uziemieniem mnie w moim domu... Coś okropnego, ale przynajmniej dostałam nauczkę i wiem, że nie należy wymagać od siebie za dużo. Pomijając te nudne wywody, uznałam, że dzisiaj jest idealny dzień, aby znów wcisnąć na stopy wygodne buty i ruszyć przed siebie. Ahh cudowne uczucie. Mimo że mój trening nie należał do najdłuższych, przebiegłam jedynie 2,4 km...,to bardzo mnie podniósł na duchu, jak to zawsze w moim przypadku . Mam zamiar powoli wracać do dłużysz dystansów, jednak ze względu na wcześniejsze niemiłe skutki przeciążenia, postaram się robić to powoli i stopniowo.

I tak wiem, że daktyle nie są wskazane na diecie odchudzającej, ale ja je baardzo lubię i do tego zjadłam jedne przed ćwiczeniami, a drugie przed bieganiem. Dzięki temu miałam więcej energii podczas treningu, więc nie uznaję tego z jakiś wielki grzech. Mimo to mam nadzieję, że jutro zjem ich mniej, gdyż są strasznie kaloryczne i rozwalają mi trochę plan dnia
  • awatar HBaldwin: W końcu doczekałam się od Ciebie wpisu haha! Spokojnie z tymi daktylami haha :D To zdrowe, gorzej jakbyś jadła słodycze! Gratuluje! I tak jak Ci mówiłam, będzie dobrze :)
  • awatar Mian: Kalorie w postaci daktyli, to dobre kalorie i nie ma co się ich obawiać, szczególnie przy takiej ilości ruchu :) Gratuluję :D
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Hello

Założyłam minibloga już jakiś czas temu, ale do tej pory nie miałam czasu i odwagi, aby dodać pierwszy post. Jednak dzisiaj postanowiłam wykorzystać nagłą falę motywacji i chęci, aby w końcu coś tu zamieścić

Nigdy nie widziałam siebie, jako osoby która pisze bloga. Jednak pod wpływem pewnej osóbki postanowiłam spróbować własnych sił w tej roli. Na bloga będę dodawać wpisy monitorujące moją dietę, mam nadzieję, że dodatkowo mnie to zmotywuje do dalszej walki o wymarzone ciało

Dążąc do upragnionej sylwetki zmieniłam moje nawyki żywieniowe oraz zmniejszyłam ich kaloryczność, obecnie zjadam około 1200-1300 kcal na dzień. Oczywiście, gdy mam zamiar ćwiczyć, zwiększam ilość kalorii Moja dieta zaczęła się 14 dni temu, w sumie nie wierzyłam, że wytrzymam na niej dłużej niż 2 dni, a tu popatrz taka niespodzianka. Po tym jak zauważyłam, że jednak mogę wytrwać na redukcji trochę dłużej niż zakładałam, zaczęłam podchodzić do tego bardziej serio. Dodatkowo od 5 dni, włączając dzisiaj, nie jem żadnych słodyczy ani fast foodów, co również jest dla mnie miłym zaskoczeniem, bo byłam pewna, że wytrzymam najwyżej 3 dni...

No cóż jak widać wiara w siebie nie jest moją mocną stroną, ale walczę i nie mam zamiaru się poddać. Wiele razy podchodziłam do odchudzania, nigdy nie udało mi się osiągnąć mojego goal body i niestety samo odchudzanie źle odbiło się na mojej psychice. Te podejście jest inne, bo nie jestem w nim sama, co mnie ogromnie cieszy. Staram się też nie wariować na punkcie kalorii i cyferek, które widzę na wadze oraz tych które widzę na miarce.

Jeśli chodzi o to do czego dążę, to nie mam pojęcia co tu powiedzieć. Po prostu mam nadzieję, że pewnego dnia popatrzę w lustro i się uśmiechnę na widok mojego odbicia. Tylko tyle
  • awatar 9kler9: gratuluje wytrwałośći, oby po raz kolejny wszystko nie odwróciło się w słomiany zapał :)życze powodzenia i dużo uśmiechu i to nie pewnego dnia, tylko już dziś! :)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
Wpis tylko dla właściciela minibloga

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.